Czym jest Mercato Trionfale w Rzymie? Gdzie się znajduje i jaka jest jego historia? Co można na nim kupić?
Koloseum, Fontanna di Trevi, Piazza di Spagna, Bazylika św. Piotra… Wiadomo, nie godzi się być w Rzymie i nie zobaczyć tych miejsc. Ale Rzym to nie tylko starożytne ruiny, barokowe fontanny i piękne kościoły. Rzym to miasto, które tętni życiem o każdej porze dnia i nocy, a jego atmosferę tworzą jego mieszkańcy.
Podglądanie, jak wygląda tu życie na co dzień, a nawet próba w nim uczestniczenia, jest wyjątkowym doświadczeniem. A najlepszym miejscem do tego jest Mercato Trionfale, największy i najstarszy rynek w Rzymie.
O Mercato Trionfale raczej nie przeczytasz w standardowych przewodnikach po Rzymie. Jeśli ciekawią cię inne nieszablonowe trasy zwiedzania i tajemnicze zabytki z niezwykłą historią, pobierz e-book „Sekretne Miejsca Rzymu„.
Spis treści
Historia Mercato Trionfale

Historia Mercato Trionfale sięga końca XIX wieku, kiedy to w alei Giulio Cesare powstał targ, na którym zmęczeni podróżnicy mogli zatrzymać się i posilić, a także nakarmić swoje zwierzęta. Od lat 30. XX wieku targ mieści się na ulicy Andrea Doria, w dzielnicy Prati, niedaleko Watykanu.
Początkowo był to targ pod gołym niebem, ale z biegiem lat, kiedy dzielnica stawała się bardziej elegancka, prosty bazar przestał podobać się mieszkańcom. W 2009 roku powstała hala ze szkła i betonu, w której znalazło się miejsce dla 273 stoisk, ogromny parking, przestrzeń biurowa, a także przedszkole i biblioteka.
Układ Rynku
Rynek podzielony jest na sektory tematyczne, oznaczone różnymi kolorami:
- Żółty: produkty suche, wypieki i artykuły gospodarstwa domowego;
- Niebieski: ryby i owoce morza;
- Czerwony: produkty mięsne i pochodzenia zwierzęcego;
- Zielony: owoce i warzywa (jasny zielony – rolnicy sprzedających bezpośrednio swoje produkty, ciemny zielony – sprzedawcy oferujących produkty zakupione wcześniej na rynku centralnym.
Można tu znaleźć dosłownie wszystko: chleb, ciastka, sery, wędliny, świeże i ekologiczne mięso, jajka od szczęśliwych kur, owoce i warzywa, ryby, owoce morza, makaron, produkty garmażeryjne, oliwę, przyprawy, wino prosto z beczki, ubrania, buty, zabawki… A w przerwie między zakupami można skoczyć do fryzjera!
Ciekawostką jest stoisko utylizacji odpadów – każdy mieszkaniec dzielnicy może przynieść szkło, papier czy plastik i otrzymać w zamian kilka euro.





Moja wycieczka po Mercato Trionfale
O Mercato Trionfale dowiedziałam się od znajomego Włocha, mieszkańca – jakżeby inaczej – dzielnicy Prati. Kiedy powiedziałam mu, że wybieram się do Rzymu, zasypał mnie informacjami o miejscach, których nie znajdę w przewodnikach. Polecił mi swoją znajomą, która organizuje wycieczki po bazarze.
Moja pierwsza myśl: „Wycieczka po targu? Z przewodnikiem? Ale po co?”. Mając w głowie obraz polskich bazarów byłam początkowo sceptycznie nastawiona do tego pomysłu. Potem jednak pomyślałam, że w kraju tak dumnym ze swojej kuchni, w którym celebruje się każdy posiłek, również zakupy spożywcze mogą być swego rodzaju rytuałem. Skontaktowałam się więc z Sabriną i zarezerwowałam termin.
Im bliżej było wyznaczonego dnia, tym bardziej cieszyłam się na to spotkanie. O umówionej godzinie spotkałyśmy się przed głównym wejściem do Mercato, ozdobionym fantastycznymi muralami przedstawiającymi rzymską aktorkę, Annę Magnani.
Sabrina, z którą z miejsca bardzo się polubiłyśmy, opowiedziała mi krótko historię rynku, a potem poprowadziła sobie tylko znanym szlakiem do stoisk z najlepszymi produktami.
Po drodze opowiadała o ludziach, którzy od wielu lat związani są z Mercato. Co chwila zatrzymywałyśmy się przy stoiskach, gdzie witała się ze znajomymi, przedstawiając mnie jako swoją przyjaciółkę. Na żarty i słowne zaczepki znajomych reagowała śmiechem i słowami: „Uważaj, ona rozumie włoski!”.


Wskazując stoisko z ekologicznym mięsem, Sabrina powiedziała mi, że kupują tutaj restauratorzy z całej okolicy, czego chwilę później byłam naocznym świadkiem. Od stoiska, ciągnąc wyładowany mięsem wózek, odchodził właśnie Tony, kucharz pobliskiej osterii, w której jadłam dzień wcześniej. Sabrina, nie wiedząc o tym, zaczęła nas sobie przedstawiać. Na moje słowa, że znam jego restaurację, Tony z szerokim uśmiechem odparł: „Wiem, byłaś wczoraj i jadłaś carbonarę.” I jak tu nie kochać Włochów?
Sam rynek jest niesamowity, emanuje zapachami i kolorami. Będąc w sektorze rolników, niemal wszystkimi zmysłami mogłam poczuć różnicę między owocami oferowanymi przez bezpośrednich dostawców, a tymi znanymi z marketów. Mandarynki nie tylko smakowały słodko-bosko, ale też cudownie pachniały! I co z tego, że były brzydkie i pomarszczone? Wszak liczy się to, co w środku, a nie na zewnątrz 🙂
Dowiedziałam się również, w jaki sposób sprawdzać świeżość jajek. Od daty przydatności nabitej na jajku należy odjąć 28 dni. Otrzymamy w ten sposób dzień, kiedy jajka zostały podebrane kurom.
W pierwszym tygodniu po „zbiorze” jajka nadają się do jedzenia na surowo albo do przygotowania majonezu i zabaione. Przez drugi tydzień można gotować je na twardo, na miękko, smażyć. W trzecim tygodniu nadają się do przygotowania makaronu jajecznego, a w ostatnim – już tylko do ciast i ciasteczek. O zgrozo! Jak bardzo nieświadomym konsumentem byłam…
W trakcie zwiedzania miałam też okazję spróbować wielu lokalnych przysmaków. Sabrina pokazała mi, jak Rzymianie pokonują małego głoda. Chodziłyśmy od stoiska do stoiska i zbierałyśmy produkty: pizza bianca na stoisku z pieczywem, potem mortadela od rzeźnika i na koniec czerwone wino z beczki. Wszystko razem smakowało wybornie!



Kolejną degustację Sabrina zorganizowała przy stoisku, którego właścicielami są Ivo i Arsenio, dwaj przesympatyczni starsi panowie pochodzący z Ariccii koło Rzymu, wielcy pasjonaci dobrego jedzenia. Na widok oferowanych przez nich produktów człowiekowi świecą się oczy. Czego tu nie ma!
Salami, kiełbasa z dzika, pancetta, guanciale, coppietta, parmezan, pecorino romano, oliwki, chleb z pieca opalanego drewnem, cantucci i wreszcie królowa tego stoiska – porchetta.
Wierzcie mi lub nie, ale kupili mnie chlebem z porchettą – delikatną, z chrupiącą skórką. Do tego obowiązkowy kubeczek czerwonego wina, kilka oliwek, po prostu niebo w gębie! Brałam od nich wszystko w ciemno, ledwo potem dopięłam walizkę.
Panowie zabawiali nas rozmową i żal było się rozstawać, ale czekała na mnie kolejna atrakcja przygotowana przez moją uroczą przewodniczkę – degustacja oliwy z oliwek. Ottavio, właściciel stoiska nr 187 z ekologiczną żywnością, z uśmiechem odpowiadał na moje pytania.
Kiedy dowiedział się, że jestem z Polski, uraczył mnie kilkoma zabawnymi historyjkami o swoich znajomych z Krakowa. Na koniec pochwalił się znajomością kilkunastu słów po polsku. „Perfetto polacco!” – co innego mogłam powiedzieć w takiej sytuacji? A trzy butelki oliwy powędrowały do mojej torby…
Nim się obejrzałam, minęły dwie godziny. Dwie godziny, w czasie których mogłam się poczuć jak mieszkanka wiecznego miasta. Jadłam, piłam, gawędziłam, wreszcie robiłam zakupy, a wszystko w przyjaznej i ciepłej atmosferze.
Wieczorem, przeglądając aparat, z przerażeniem odkryłam, że zrobiłam na rynku ledwie kilka zdjęć. Pogawędki i degustacje tak mnie pochłonęły, że kompletnie zapomniałam o dokumentacji fotograficznej. Dlatego cztery dni później wróciłam na Mercato Trionfale, już bez wsparcia ze strony Sabriny.
Błądząc, wielokrotnie mijając te same stoiska udało mi się w końcu odnaleźć moich gospodarzy sprzed kilku dni. Arsenio na mój widok uśmiechnął się od ucha do ucha i zawołał do Ivo: „To ta dziewczyna, co była z Sabriną w czwartek!”. Na to Ivo odparł: „Pamiętam, tego dnia nie zapomnę nigdy! Masz narzeczonego? Szkoda, poprosiłbym cię o rękę…”



Mercato Trionfale: informacje praktyczne
- Główne wejście do Mercato Trionfale mieści się przy via Andrea Doria 41. To 600m pieszo od stacji metra Ottaviano, 400 m pieszo od wejścia do Muzeów Watykańskich.
- Bazar jest czynny od poniedziałku do soboty, w godzinach od 7:00 do 14:00 – najlepszą porą na odwiedziny jest wczesne przedpołudnie.
- Bazar można odwiedzić samemu, ale z Sabriną macie gwarancję dobrej zabawy i spróbowania produktów naprawdę wysokiej jakości. Pod tym linkiem możecie się z nią skontaktować i zarezerwować spotkanie.
- Weźcie ze sobą aparat, dobry humor i trochę euro w gotówce – na pewno wam się przyda!
Inne artykuły o Rzymie, które mogą cię zainteresować:
- Obejść Rzym dookoła: spacerem wzdłuż murów Rzymu
- Msze Papieskie w Watykanie i jak w nich uczestniczyć
- Wycieczka do Rzymu – 6 miejsc, które musisz zobaczyć
- Zwiedzanie Rzymu pieszo w 2 dni: najlepszy plan wycieczki





